w stosunku do żydokracji, żydołaków, żydokomuny, żydokościoła i żydokorowców
poniedziałek, 14 września 2009
Bandycka zmowa, Magdalenka, Kiszczak w rządzie Mazowieckiego, Glemp świętuje antypolski rząd żydowski, Wałęsa rżnie przygłupa
Sowa Magazyn Europejski
Sowa Magazyn Europejski ~reakcja napisał(a)2009-09-13 22:09:

Bandycka zmowa, Magdalenka, Kiszczak w rządzie Mazowieckiego, Glemp świętuje antypolski rząd żydowski, Wałęsa rżnie przygłupa

http://ochaby.blox.pl/2009/09/Bandycka-zmowa-Magdalenka-Kiszczak-w-rzadzie.html
Źródło: www.wprost.pl
Tutaj jesteś:Wprost 24| Archiwum 2009 Numer: 38 Dział: Felietony Na stronie - Plan Kiszczaka
Wczoraj o 22:48 ·
(...) W 1989 r. nic się nie działo spontanicznie i pewnie wtedy niewiele można było na to poradzić. Nie obciąża to Tadeusza Mazowieckiego, bo z tej historycznej okazji trzeba było skorzystać, czego ówczesna opozycja była świadoma. Nie zmienia to faktu, że wszystko było wówczas wykalkulowane w Moskwie (świadczą o tym choćby tzw. dokumenty Aleksandra Jakowlewa, bliskiego współpracownika Gorbaczowa), a potem przećwiczone z takimi ludźmi jak Kiszczak podczas wizyt jesienią 1988 r. w „bratnich krajach" szefa KGB Władimira Kriuczkowa. Wtedy w rozmowach Sowietów z częścią opozycji (konstruktywnej) upewniono się, że rozumie ona „geostrategiczne ograniczenia". Dlatego Moskwa ze spokojem pogodziła się z trwałą zmianą systemową i postanowiła nią sterować. A Polska była dla niej idealnym poligonem. Przewidywano zainstalowanie demokracji wielopartyjnej i ustrój gospodarczy nazywany „postkapitalizmem”, w którym swoi ludzie będą rozdawać karty. Postulowano reformy w stylu Balcerowicza, kierując się wzorami z Ameryki Południowej. Przewidywano nawet członkostwo wyzwolonych satelitów w Unii Europejskiej (...)
Jaruzelski i Kiszczak sprzedawali moskiewski plan jako własny, jako „polską drogę". I przed, i po „okrągłym stole" zaczęli opozycjonistów oplątywać siecią koncesji i jednocześnie zobowiązań. Żeby powstała swoista wspólnota reformatorów. I dzięki temu mieli spokój, by robić swoje, czyli czyścić archiwa, szantażować dawnych ważnych konfidentów, instalować się w biznesie, podłączać do transferów publicznych środków do prywatnego sektora itp.  (...)
środa, 25 marca 2009
Rząd Tuska nic nie zrobił, żeby uratować polskie stocznie, czy polskie cukrownie, poddał się komisarzom Unii Europejskiej
ku Pamieci> Magdalenki, okraglego stolu, Sejmu kontraktowego Skwer 4 czerwca 1989 roku  Tomaszow Mazowiecki
Pogłoski o tym, że ktoś w Polsce chce przejąć władzę albo prze do przedterminowych wyborów, są stanow- czo przesadzone. Jak ta o śmierci Marka Twaina. Opozycja panicznie się boi, że wskutek kryzysu mogłaby władzę przejąć, a koalicja (przynajmniej PO, bo dla PSL to wszystko jedno) modli się, żeby ją stracić. Bo w Polsce rządzenie jest przedstawiane jako straszna udręka. Niesłusznie.

~rotkod napisał(a):

Pan Redaktor Stanisław Janecki napisał ten artykuł w tym celu, żeby czytelnicy (internauci) wypowiedzieli się zarówno o partiach rządzących jak i opozycyjnych. A może chciałby Pan uspokoić rządzącą Platformę, że nikt nie chce pozbawić tej partii władzy? Tu chciałbym zauważyć,że wybory do polskiego Parlamentu powinny się odbyć nie w roku 2011, jak pisze Pan Redaktor i jak głosi Platforma, lecz w tym roku, 2009, ponieważ ostatnie wybory parlamentarne odbyły się dwa lata wcześniej od ustalonego terminu. Według mnie i wielu Polaków,gdyby Platforma i wspierające ją PSL działały zgodnie z polską racją stanu, nie doprowadzały do likwidacji polskich zakładów przemysłowych (stocznie Gdynia, Gdańsk, Szczecin), zakłady kooperujące ze stoczniami(np. Zakłady im. H. Cegielskiego w Poznaniu) , cukrownie (np. w Łapach), zakłady przemysłu zbrojeniowego (Stalowa Wola, Radom, Skarżysko), wtedy obecny rząd mógłby się nie obawiać przejęcia władzy przez inne ugrupowanie lub przedterminowych wyborów (chociaż rzeczywisty termin wyborów jest w tym roku. Rząd Donalda Tuska nic nie zrobił, żeby uratować polskie stocznie, czy polskie cukrownie, poddał się biernie decyzjom jakichś tam komisarzy Unii Europejskiej, nie wziął przykładu z Francji i RFN, które wspomagają swoje przemysły samochodowe i stoczniowe. Rząd Platformy nie zdaje sobie sprawy, a może zdaje sobie z tego sprawę,lecz nie potrafi sprzeciwić się liberalnym zasadom UE,tak że likwidując całe gałęzie przemysłu w Polsce, znacznie zmniejsza dochody do budżetu państwa. PSL-owi nie jest wszystko jedno, czy będzie nadal rządził z Platformą czy nie, ponieważ po nowych wyborach parlamentarnych może nie wejść do Parlamentu, lub nie być w koalicji rządzącej. Znacznie bardziej rolnicy od PSL popierają Samoobronę (Rolników). Donald Tusk ze swoim gabinetem jak pisze Pan nie jest w stanie przeciwstawić się kryzysowi w Polsce i to jest prawda.Odnosząc się do końcowego fragmentu artykułu uważam, że za złe rządzenie trzeba będzie kiedyś zapłacić i być może dużo!

2009-03-25 03:51

http://s530.photobucket.com/albums/dd344/mysowa/skwer1989/?action=view&current=6d5800cb.pbw
sobota, 28 czerwca 2008
lewicowa lewa noga, czy cyrograf bezpieczeństwa: Wałęsa z żydami

lewicowa lewa noga, czy cyrograf bezpieczeństwa
Miśku,
 
nie ma prezesa, bo poczuł się źle na wiadomość, że Laureat Nagrody Nobla za pokojową Solidarność znowu zamierza wspierać lewą nogę Kwaśniewskiego, z którym beztrosko przeszedł na ty, zanim wiatr zamknął na dobre karty Księgi pod kolumnadą Berniniego.
 
Jutro, 17 maja 2007 roku były agent żydokomunistycznych służb specjalnych, pomawiany o masonerię Andrzej Olechowski oraz  pomawiany o agenturalną działalność dla Związku Sowieckiego Aleksander Kwaśniewski mają spotkać się w Warszawie na jakiejś konferencji z Lechem Wałęsą,  żeby zniszczyć go do reszty i upokorzyć w oczach świata i Polaków. 
 
Jeżeli bowiem Lech Wałęsa deklaruje publicznie, że jest prawicowcem, to powinien chyba przede wszystkim spotykać się z Polakami, którzy Boga, Honor i Ojczyznę mają na codzień na myśli, i zakładać razem z nimi prawdziwie polską i narodową partię polityczną prawicy, żeby przejąć w Polsce władzę z rąk lewicy, czyli PiS-u wywodzącego się z KOR-u, którego rodowód był lewicowy, żydokomunisytyczno-rewizjonistyczny, trockistowski.
 
Kwaśniewski zakłada nową partię lewicy, zapowiada sojusz przedwyborczy z liberalnożydowską Platformą i nie kryje aspiracji do fotela premiera rządu w Polsce.  Czy Legendarny Przywódca Solidarności Lech Wałęsa musi służyć za podnóżek przed tym fotelem? Czy Kwaśniewski ma jeszcze jakieś kwity na Wałęsę, czy też po prostu jest to wyuczony odruch elektryka, strach przed prądem politycznym, który tylko kopie?
 
Szef żydokomunistycznnej partii SLD nie skorzystał przed paru dniami z zaproszenia Prezydenta Rzeczypospolitej na spotkanie w sprawie wagi państwowej.  Pytam Cię Miśku wprost, czy Lech Wałęsa nie mógłby dostać rozwolnienia przed planowanym spotkaniem z lewicowcami, bo kogo to jeszcze będzie obchodzić, jak poczuje się źle po tym spotkaniu? 
 
3maj się, podlej kwiatki.
Twoja Dusza

Stefan Kosiewski: Rząd Jarosława Kaczyńskiego jest najbardziej smutnym i zakłamanym rządem w historii wszystkiego, co osadzone zostało w Polsce po 1939 roku.

http://pkn.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?80647

poniedziałek, 23 czerwca 2008
środa, 12 września 2007
"...poczulem sie polskim nacjonalista" - Adam Michnik - miedzy lwem a lisem

"...poczulem sie polskim nacjonalista" Na poczatku 1968 r. komandosi organizuja demonstracje przeciwko zdjeciu "Dziadow". Wladze uznaly Michnika za jednego z czolowych organizatorow studenckich wystapien. 4 marca po decyzji ministra szkolnictwa wyzszego zostal razem z Henrykiem Szlajferem relegowany z uczelni, powodem bylo udzielenie wywiadu Bernardowi Marguerittowi. Rownoczesnie prokuratura wszczela przeciwko nim sledztwo. 8 marca komandosi zorganizowali wiec w obronie zwolnionych studentow . Dzien pozniej Michnik zostal aresztowany. W lutym 1969 r. skazano go na trzy lata. Po latach tak ocenial swoje odczucia z okresu Marca: ...sam sobie bez sensu mowilem, ze "jestem komunista" i w imie swoiscie rozumianego marksizmu odrzucilem swiat "komunizmu realnego" ... z naturalna sympatia reagowalem na krytyke komunizmu z lewa interesowal mnie Lukacs i Gramsci, trocki i Roza Luksemburg. Takze Sartre i Marcuse. W wiezieniu zmienia swoje poglady: ...rozstrzygnela sie jakby sprawa mojej tozsamosci ideowej. Antysemityzm polskich komunistow to bylo cos, co ostatecznie i na zawsze zerwalo jakakolwiek wiez duchowa z komunizmem. ... 21 sierpnia z gazet dowiedzialem sie, ze w Czechoslowacji nastapila wojskowa interwencja pieciu panstw. Rowniez polskiego wojska. Wtedy, po raz pierwszy, poczulem sie polskim nacjonalista, bo najwiekszy wstyd odczulem przez to, ze bylo tam rowniez polskie wojsko. Na wolnosc wychodzi we wrzesniu 1969 r. Aby moc wznowic studia, zaczyna pracowac jako spawacz w zakladach Lamp Elektronowych im. Rozy Luksemburg. W 1973 r. otrzymuje zgode na wznowienie studiow jako ekstern na Uniwersytecie im.Adama Mickiewicza w Poznaniu. Studia konczy w 1975 r.

W tym czasie staje staje sie gwiazda opozycyjnych salonow warszawskich, pelni rowniez funkcje osobistego sekretarza Antoniego Slonimskiego. Uczestniczy takze w seminariach z historii najnowszej organizowanych w prywatnych mieszkaniach. Jednoczesnie pomaga w zbieraniu podpisow pod listami w obronie owczesnych wiezniow politycznych m.in. braci Kowalczykow czy przywodcow organizacji "Ruch". W 1975 r. podpisuje list 59, w ktorym protestowano przeciwko zmianom w konstytucji PRL.

"Przyjaciel Kosciola i Prymasa" Na poczatku lat 70-tych Michnik dokonuje gwaltownego zwrotu w swojej dzialalnosci - z wojujacego ateisty przemienia w zarliwego katolikofila. Razem z Kuroniem nawiazuje blizsze kontakty ze srodowiskiem katolickim: Postawilismy sobie wowczas ponownie pytanie o Kosciol katolicki. Czy rzeczywiscie jest tak, ze ten Kosciol jest tak reakcyjny jak myslelismy. Wlasciwie kto w Polsce jest reakcyjny: Kosciol katolicki, czy policja bezpieczenstwa - wspomina Michnik - Probowalem w tych latach zbudowac pewien most pomiedzy laicka, antyklerykalna inteligencja a katolikami. Spotykaja sie m.in. z Bohdanem Cywinskim, Krzysztofem Sliwinskim, Tadeuszem Mazowieckim, Andrzejem Wielowieyskim. W "Literaturze" jako Andrzej Jagodzinski zamieszcza recenzje ksiazki Mazowieckiego "Rozdroza i wartosci". Jednoczesnie pod pseudonimem Andrzej Zagozda publikuje w "Wiezi". Dla komandosow, ktorzy wyemigrowali po 1968 r., zainteresowanie Michnika Kosciolem bylo niezrozumiale: Dla nich moje zainteresowanie Kosciolem to byl prawdziwy szok, bo przed Marcem nikt w naszym srodowisku nie moglby sie zdobyc na powazne traktowanie Kosciola. W maju 1976 r. Michnik i Kuron zostali przyjeci przez Prymasa Wyszynskiego na audiencji. Peter Raina podaje, ze zaproponowali oni wspolprace opozycji politycznej z Kosciolem. Prymas Wyszynski odpowiedzial odmownie: ...Kosciol zawsze bronil interesow narodu i nie da sie wykorzystac do koniunkturalnych celow ugrupowan politycznych. Propozycje te Michnik ponowil w wydanej w Paryzu ksiazce "Kosciol, lewica, dialog". Po latach w rozmowie z Jackiem Zakowskim oceniajac Prymasa Wyszynskiego uzywa terminu "Wielki Anachronizm": ...Byla w nim wielkosc i anachronizm. Jezyk, ktorym kardynal mowil, byl jezykiem czasu minionego. Kiedy mowil o polityce, wydawalo sie to fascynujace i madre. ... Natomiast zupelnie odpadalem, kiedy Ksiadz Prymas pisal i mowil o religii. Jego jezyk stawal sie dla mnie zupelnie niezrozumialy. Calkowicie nie wpisywal sie w moja potrzebe refleksji religijnej. Odkladalem pisma kardynala Wyszynskiego i siegalem po Ewangelie. To mi sie wydawalo duzo bardziej instruktywne. ... Wyszynski nie lubil i nie rozumial kultury Zachodu. Z wizyta u eurokomunistow Po wydarzeniach w Radomiu otrzymuje zaproszenie od Jean-Paul Sartre'a. Otrzymuje paszport i wyjezdza do Francji: ...wladza uznala, ze bede dla niej mniej szkodliwy w Paryzu, niz w Warszawie - tlumaczyl decyzje komunistow.

Na Zachodzie naglasnia dzialalnosc Komitetu Obrony Robotnikow, prowadzi takze rozmowy z dzialaczami zachodniej lewicy. Poznaje m.in. przywodcow Komunistycznej Partii Wloch: Bedac na Zachodzie jakby na nowo zrozumialem zachodnia lewice. Poczulem sie czlowiekiem lewicy, ale zachodniej, bo jednoczesnie zrozumialem, ze w Polsce te podzialy nie maja sensu, ze Polska rzadza inne podzialy. Spotkania z przedstawicielami zachodniej lewicy wywoluja u niego zafascynowanie eurokomunizmem. W opublikowanej w "Kulturze" dyskusji z Gustawem Herling-Grudzinskim Michnik stwierdzil: ...choc nie utozsamiam sie z eurokomunizmem, spogladam na eurokomunistow z nadzieja. ... Do implantacji w Europie Wschodniej nadaje sie zreszta zasadniczy zrab programu deklarowanego przez eurokomunistow. W madryckiej deklaracji zlozonej wspolnie przez Berlinguera, Carilla i Marchais, czytamy m.in.: Komunisci Hiszpanii, Francji i Wloch pragna dzialac w kierunku zbudowania nowego spoleczenstwa, przy wielosci sil politycznych i spolecznych, w poszanowaniu, gwarancji i rozwoju wszystkich wolnosci kolektywnych czy indywidualnych. ..." Niczego innego nie pragne dla Polski. W poszukiwaniu zaginionego partnera Do Polski wrocil 2 maja 1977 r., dwanascie dni pozniej zostal aresztowany. Wiezienie opuszcza w lipcu. W KOR-ze jest odpowiedzialny za kontakty ze srodowiskami intelektualnymi.

środa, 05 września 2007
19 września 2005. Magdalenka-Bis (prawda o zmowie PO i PIS przed wyborami 2005 r., blog zlikwidowany przez onet.pl


19 września 2005

dokonany 15-08-2005 

wpis na forum http://Sosnowiec.info

ze które odpowiada

Grzegorz Borowiecki

Sosnowiec

e-mail: gborowiecki@op.pl

nr. gg. : 2175214  

                                  

Grzegorz Dolniak

Wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Sląskiego PO

Wysłanie komentarza Re: Zmiany we władzach sosnowieckiej PO! (Wynik: 0) przez dnia 15-08-2005 o godz. 20:36:31

 

Panie Piotrze, Z prawdziwą przyjemnością oddałem się lekturze wiadomości otrzymanych od Pana, a poświęconych wyborom w sosnowieckiej PO tym bardziej, że korzystając z odrobiny "wakacyjnych chwil" miałem okazję zapoznać się z doskonale zaprojektowaną i prowadzoną witryną http://www.sosnowiec.info/.

Szczerze gratuluję! Lektura komentarzy poświęconych sytuacji politycznej w Sosnowcu ale też i mojej osobie zobowiązuje mnie do zabrania głosu w sprawach ważnych,często poruszanych w korespondencji, w mojej ocenie w sposób dość uproszczony, pewnie z powodu niedostatecznej lub jednostronnie ukierunkowanej informacji.

Otóż, powszechnie wyczuwalna jest opinia, że z momentem wyboru na posła lub senatora kadydata PO z Sosnowca, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki znikną tarcia i swary, a potencjał zgromadzony wokół sosnowieckiego parlamentarzysty wreszcie pozwoli skutecznie upomnieć się o fotel prezydenta Miasta.Jest to zbyt duże uproszczenie, dość swobodnie przytaczany argument mający usprawiedliwić wszystko to, co się w dotychczasowym działaniu nie udawało.Przykłady Jaworzna,Dąbrowy Górniczej,Czeladzi czy Poręby są dowodem na to,że nie obecność lokalnego parlamentarzysty a osoba lidera grupy, doskonała organizacja, praca i determinacja skutkuje efektem wyboru włodarza niekoniecznie reprezentującego szeregi lewicy. Przejdżmy do historii. W Sosnowcu, nazajutrz po wyborach parlamentarnych roku 2001 zdecydowałem, że liderem PO w tym mieście zostanie Karol Winiarski, w efekcie bardzo dobrego wyniku uzyskanego w tych wyborach.Podobnymi zresztą kryteriami kierowałem się w odniesieniu do pozostałych powiatów, gdzie do roli liderów lokalnych struktur wyznaczyłem sprawdzonych działaczy politycznych, uzyskujących dobre wyniki wyborcze, niejednokrotnie konkurujących ze mną w trakcie kampani parlamentarnej.

Przygotowując się do kolejnych wyborów, tym razem samorządowych roku 2002 sugerowałem, by wszędzie tam, gdzie walczyć zamierzamy o najwyższe urzędy w miastach i powiatach, starać się powoływać komitety wyborcze oparte na zasadzie szerokiej współpracy z różnymi środowiskami politycznymi i społecznymi, gdyż tylko taka formuła daje nadzieję na zwycięstwo.

Skutkiem tak prowadzonej polityki w wielu gminach Zagłębia, w fotelach prezydentów i burmistrzów zasiedli przedstawiciele Platformy Obywatelskiej, w części - tak jak w Sosnowcu, nasi kandydaci prowadzili wyrównaną walkę, gdzie ostateczny wynik do końca nie był przesądzony.

Wielokrotnie podkreślałem bardzo dobry wynik K.Winiarskiego, pomimo kontestacji tego faktu przez część sosnowieckiej struktury PO, co zostało dostrzeżone przez samego K.Winiarskiego nie pozostając bez wpływu na jego ostateczną, w mojej ocenie błędną, postawę.Otóż, pomimo mojej osobistej perswazji, wymieniony nie podjął próby poszerzenia zarządu o postaci konkurencyjnego obozu, dając tym ostatnim asumpt do poszukiwania okazji do rewanżu.

Równolegle jednak podjąłem trud stworzenia b.silnej reprezentacji Zagłębia/ w tym Sosnowca/ w szeroko rozumianych władzach regionalnych Platformy Obywatelskiej. Wskutek tych działań, po kilku tygodniach prowadzonych przeze mnie konsultacji z przedstawicielami innych powiatowych struktur PO w regionie śląskim, zagwarantowałem zagłębiowskiej PO praktycznie 1/3 reprezentacji Śląskiej Rady Regionu PO. Wywalczyłem w 20 osobowym Zarządzie Regionu PO 5 miejsc dla Zagłębia, pozostawiając powiatowym strukturom prawo desygnowania kandydata/K.Olkuszewski/. W Sądzie Koleżeńskim i Komisji Rewizyjnej Regionu PO mamy najsilniejszą reprezentację, czrgo po dzień dzisiejszy zazdroszczą nam inne subregiony województwa śląskiego. Przytaczam te dokonania by uświadomić Państwu skalę oddziaływania zagłębiowskiej PO na śląskie struktury tej partii. Wielu komentatorów tego zjawiska we władzach krajowych Platformy zastanawia się: jak to możliwe, że decyzje cenroprawicowej partii Śląska i Zagłębia zapadają w tym ostatnim?!

O ile jednak do wyborów regionalnych PO jako Zagłębie byliśmy jedną drużyną, to już rok 2004 również obfitujący w wybory a to do Parlamentu Europejskiego a to uzupełniające do Senatu RP przyniósł wiele rozczarowujących mnie działań, głownie za sprawą niektórych działaczy sosnowieckiej PO.Otóż, krótko po tym, jak K.Winiarski, niepomny mych zaleceń pozbawił szans wybowu do władz powiatowych młodych działaczy PO ci ostatni w dość nieodległej perspektywie dali pokaz rewanżyzmu w naczystszej formie. Sobie tylko znanym sposobem, ku osłupieniu przewodniczącegoi Winiarskiego dokonali istnego "zamachu stanu", w trybie statutowym pozbawiając tego ostatniego jakichkolwiek przywilejów.

Cóż, wypadało by skomentować: "Kto mieczem wojuje od miecza ginie". Nowi wybrańcy, z M.Rykałą,K.Olkuszewskim i D.Miklasińskim na czele szybko jednak przyjęli zasadę zazdrośnie strzeżonego obozu władzy, dtarannie okopując się szańczykami i skutecznie obrzucając przedpole granatami zaczepno-obronnymi, niepomni złych skojarzeń, których sami wcześniej doświadczali.Skutkiem takiej polityki stał się fakt niedopuszczenia do rejestracji koła środowiskowego z radną Nowowiejską na czele, niedopuszczenie by w miejsce opróżnione przez M.Rykałę /wskutek wyboru/ w Regionalnym Sądzie Koleżeńskim, do Rady Regionu mógł kandydować zaproponowany przeze mnie K.Winiarski, wreszcie - obrzydzenie obu tym osobom Platformy Obywatelskiej na tyle, że skutkowało wyjściem zarówno K.Winiarskiego jak i p.Nowowiejskiej ze struktur PO.

 Nawiasem mówiąc, mam wrażenie, że ostatecznie K.Winiarski "pogubił się", gdyż ostatnie poczynania tej w sumie ciekawej postaci, nasycone są dwuznaczymi gestami i komentarzami, powodując pęknięcia na jego pomnikowej postawie.

Szkoda, gdyż w kuluarowych rozmowach długo i cierpliwie namawiałem go do pewnego wysiłku i próby odbudowy zaufania, którym od początku starałem się go darzyć. Równolegle, aktualne władze sosnowieckiej PO czyniły mnogie wysiłki by udowodnić, że sama wielkość grodu Sosnowiec, który zamieszkują, daje im mandat pierwszeństwa we wszelkich rozstrzygnięciach. Tak też się stało z kandydatem Zagłębia w wyborach do Parlamentu Europejskiego p.Bełdowskim/skądinąd b.zacnym człowiekiem/,którego uchwałą struktury powiatu sosnowieckiej PO namaściły kandydatem całego Zagłębia, traktując potencjalne inne kandydatury pozostałych powiatów jak zamach na świętość. Cóż, skoro krótko po tym, jak kandydatura ta zyskała akceptację Regionu, w rozmowie ze mną kandydat sam się wycofał, gdyż nie uzgodnił kwestii kandydowania ze swoim pryncypałem w osobie L.Balcerowicza.

Skruszone władze sosnowieckiej PO wycofały się jak niepyszne, pozostawiając na placu boju o Parlament Europejski ogołocone miejsce przez niedoszłego kandydata z Zagłębia.

Oczywiście, tradycyjnie podjąłem się ratowania sytuacji i uzyskując konsensus wszystkich powiatów Zagłębia doprowadziłem do porozumienia z p.M.Handzlik, wskutek czego taostatnia zdobywając mandat europosła zapewniła trzem powiatom Zagłębia swoje biura poselskie i pracę dla 4 delegowanych przezeń młodych osób.Kryterium dla p.Handzlik była praca na jej rzecz w trakcie szeroko pojętej kampanii gdzie, niestety, Sosnowiec nie podjął rzetelnie tematu uznając widać, że niewart jest zachodu. W ślad za wyborami do Parlamentu Europejskiego, w konsekwencji opróżnienia miejsca w Senacie RP przez prof.A.Gierka Zagłębie stanęło przed koniecznością wyborów uzupełniających. Jeśli ktokolwiek myślałby, że ostatnia przygoda spowodowała jakąkolwiek pokorę w sposobie rozumowania i działania sosnowieckich władz PO to byłby srodze rozczarowany kolejną uchwałą PO w Sosnowcu, w myśl której jedynym i najlepszym kandydatem do Senatu RP będzie p.Daniel Miklasiński.

Dobrze stało się dla p.Miklasińskiego, że zdrowy osąd sytuacji pozwolił mi zaproponować ostatecznie kandydaturę W.Saługi z Jaworzna, gdzie ten ostatni, praktycznie nie mając żadnej konkurencji w tym mieście, samym Jaworznem przesądził o swoim sukcesie w tych wyborach. Przyjemniej było mi chlubić się jedynym sukcesem w wyborach uzupełniających do Senatu RP ze wszystkich czterech okręgów wyborczych Śląska /pozostali kandydaci PO przepadli z kretesem/, niż pocieszać zmartwionego przegraną D.Miklasińskiego w starciu z lokalnym, b.silnym rywalem z lewicy prof.Barańskim z Sosnowca.

 

Mam nadzeję, że w nadchodzących wyborach do Sejmu RP zarówno p.Miklasiński jak i pozostali kandydaci pokażą na co ich stać, dając skuteczny odpór naszym politycznym konkurentom.

 

Siłą rzeczy jednak właściwy bój rozegra się w Będzinie, w sumie niewielkim bo 60tys. mieście, gdzie w bezpośrednim pojedynku zewrzeć będę musiał się zarówno z liderem listy SLD, liderem listy PSL, być może liderem listy LPR, wiceliderem PiS, wiceliderem listy PD, wiceprzewodniczącą Sejmiku Śląskiego i Bóg jeden wie z kim jeszcze.

 

Cóż, taka jest rola lidera! Chciałoby się westchnąć: "nie ma to jak w Sosnowcu i Jaworznie". Niestety, ostatnie wydarzenia, związane z ułożeniem listy do Sejmu i kandydatami do Senatu RP to niestety znowu "popis" członków sosnowieckiej PO. O ile bardzo zabiegali o demokratyczny tryb kształtowania listy do Sejmu RP /co też uczyniłem i spowodowałem jej zatwierdzenie przez D.Tuska/ to Senat RP miał się według sosnowieckiej PO rządzić prawami dyktowanymi przez tę strukturę.Konsekwentnie optowałem za utrzymaniem obu kandydatur, zarówno p.A.Węglarza jak i p.Z.Szaleńca, jednak decyzje krajówki i regionu PO dot. wspólnej polityki z PiSem wymusiły konieczność rezygnacji z jednego z kandydatów. Tu muszę zmartwić sosnowiecką PO.

 

 To nie "Czarny Piotruś" czyt. Grzegorz Dolniak a Zrząd Krajowy PO, po dokładnej analizie obu kandydatur i wysłuchaniu moich racji podjął decyzję,v-ce burmistrz Czeladzi.

Zbigniew Szaleniec, v-ce burmistrz Czeladzi. v-ce burmistrz Czeladzi.

 

Komentowanie tej decyzji na łamach lokalnych dzienników w sposób, jak zostało to uczynione prze przewodniczącego PO sosnowieckiej, uważam za naganne i politycznie szkodliwe.

nullPanu Andrzejowi Węglarzowi z kolei należą się przeprosiny ze strony działaczy sosnowieckiej PO, za tworzenie iluzji wszechwładzy i możliwości ferowania personalnych rozstrzygnięć, w trybie towarzyskich, piknikowych ustaleń.

Kończąc, chciałbym jednocześnie podkreślić, że wbrew powszechnym opiniom, przewijającym się w komentarzach, w strukturach sosnowieckiej Platformy Obywatelskiej działa wiele ciekawych postaci, głównie ludzi młodych, których miałem okazję bliżej poznać w trakcie zorganizowanego przeze mnie ubiegłorocznego posiedzenia wyjazdowego Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej, w Sosnowcu, jak i takich, z którymi miałem przyjemność współpracować /np. Tomasz Jamrozy, mój były asystent/, a którzy wykazali się dużą wiedzą i osobistą kulturą. Wierzę, że w Sosnowcu takich osób jest więcej, ufam, że w Platformie Obywatelskiej znajdą miejsce dla siebie, z pożytkiem dla PO, siebie samych jak i swojej, małej sosnowieckiej Ojczyzny.

Grzegorz Dolniak

Wiceprzewodniczący Zarządu Regionu Śląskiego PO   Wiceprzewodniczący Klubu Parlamentarnego PO

skuteczny (21:37)
brak komentarzy

Zakładki:
EU-Fotos
Freunde - Przyjaciele
IN POLEN - W POLSCE
KOSIEWSKI
Księga - Gästebuch
KULTUR
LITERATURA
Narodowi socjaliści - komuniści - inne
NASZE
POLONIA i Polacy poza granicami RP
SOWA
SOWA RADIO
SOWA VIDEO
UNIA & POLSKA
YES - POLAND
Google Groups – wersja beta
magazyn europejski
Odwiedź tę grupę
kosiewski.