Oddzielmy ZIARNO od śmieci; dot. wymiany uwag: Jan Grudniewski - Józef Bizoń
Pan Józef Bizoń wielokrotnie dał w internecie świadectwo
odpowiedzialnego myślenia, więc nawet gdyby był tylko wirtualną osobowością, to
zasługuje na uznanie Polaków i na naśladownictwo, chociażby jak Skrzetuski czy
Zagłoba.
Pan Jan Grudniewski dał natomiast nie pierwszy już
świadectwo dziecięcej naiwności pozwalając na to, żeby jego postępowaniem
kierowali inni żydzi, tacy jak Jarosz, od którego nawet o. Rydzyk się odcinał,
kiedy szaleństwo Jarosza osiągnęło apogeum i drudzy żydzi musieli go przymknąć,
żeby poskromić to bezczelne traktowanie gojów jak gojów, bez owijania w
fartuszek masonerii w Jarosławiu, które słychać było w licznych a
nieokiełznanych wypowiedziach Jarosza na falach Radia Maryja.
Nic dziwnego, że Jarosz skontaktował Jana Grudniewskiego
z innymi żydami: biskupem Frankowskim i profesorem Ryszardem H. Kozłowskim,
widocznie takie Jarosz dostał polecenie od tych, którzy kierują nim po
uwolnieniu z więzienia.
Tymczasem żyd Karolewski tytułuje się bezprawnie i
bezsensownie jako "pełnomocnik jakichś kilkunastu organizacji
niepodległościowych", a tytułu tego używa za przyzwoleniem Chmielińskiej i
Chlebowicza, żydowskiej pary agentów czynnych do 1989 roku poza wschodnimi
granicami PRL - przy czym nie jest ważne, czy robili to z rozkazu WSI, czy SB.
Oboje powołują się na legendę żyda Morawieckiego i tzw. Solidarność Walczącą,
przy czym trzeba wiedzieć, że Hlebowicz w dniu ogłoszenia stanu wojennego był
uczniem drugiej klasy szkoły średniej, a Chmielińska była w Regionie
Slasko-Dabrowskim działaczem czwartego szeregu; nic nie zrobiła, nie miała na
nic wpływu, a teraz zasiada w Radzie Nadzorczej Polskiego Radia w
Katowicach.
Za swoją działalność szpiegowską na terenie byłego ZSRR
oboje zostali wyróżnieni orderami państwowymi.
Rekapitulując: Karolewski to
nie jest żaden pan, to jest zakłamany żyd.
Także Ryszard H. Kozłowski ma swoje pochodzenie i
biografię polityczną; Pan Jan Grudniewski ma prawo zapytać prof. Kozłowskiego,
po co on się pcha do działalności politycznej, zakłada partię rzekomo polską, a
bez Polaków ("Przymierze Narodu Polskiego"), jeżeli jest specjalistą od
dokonywania odwiertów na zlecenie o. Rydzyka, a pracuje zawodowo na
Politechnice?
Pan Jan Grudniewski używa tytułu Generał drużyn
strzeleckich, ale gdzie są te drużyny? Czy jest jakaś fotka z zastępem
strzeleckim? Czy są jakieś plany pracy tych drużyn, zbiórki, przemarsze,
ogniska? Polacy mają prawo wiedzieć, gdzie mogą się zapisać do tych drużyn,
jeździć na biwaki i manewry.
Czy też jest to tylko taki kit wciskany Polakom w oko
przez żyda, który pogrywa sobie w życiu publicznym, bo jeszcze nikt go za to
porządnie nie ochrzanił?
Własne zasoby przyrodnicze państwa polskiego oraz ich ewentualne wykorzystanie w budowie programu politycznego dla nowego,
autentycznie polskiego rządu w Polsce to interesująca Sprawa nie tylko dla
zydow, ktorzy chcieliby ciagle sami zarządzać Polakami konstruując im kolejnego
POTWORKA POLITYCZNEGO, tym razem pod przewodem prof. Kozlowskiego.
Polacy nie chca żydowskiego zarządzania, AWS-bis, czy
PiS-bis. Polacy nie chcą kolejnego Chazara w roli Polaka nad
Polakami.
Jak sama nazwa wskazuje: Polska Zjednoczona Partia
Robotnicza nie była ani polska, ani zjednoczona, ani
partia, ani robotnicza.
Tak samo zarejestrowane przez prof. Kozlowskiego w
tajemnicy przed Polakami "Przymierze Narodu Polskiego" nie jest ani partia, ani
narodowa, ani katolicka.
Uczciwy z natury Naród Polski zasługuje na uczciwe
stawianie Sprawy.
Po wszystkich żydowskich przekrętach i oszustwach XX i
XXI wieku nie można już do Polaków odnosić się jak do gojów i głupków, którzy
tylko bredzą. Wiele wskazuje na to, że to właśnie
prof. Kozłowski jest zainfekowany gorączka polityczną i dlatego bredzi,
widzi sie już w roli przyszłego premiera na białym koniu, a nie wspomina nic o
swoich negatywnych doswiadczeniach w organizowaniu rzekomo patriotycznych,
polskich ugrupowań politycznych w Krakowie.
Demokratycznych partii nie zakłada się na tajnych
konwentyklach z udzialem "czerwonych beretów Radia Maryja", prawdziwa masoneria
nie postępuje w tak niemądry sposób.
Nie ma o czym dyskutować ani z
Kaczyńskim, ani z Rydzykiem, ani z Kozłowskim, nie przedłożył bowiem Polakom jak
dotąd żaden z nich uczciwej oferty politycznej.
Do dra Andrzeja Marszałkowskiego w Kartuzach mówi Stefan Kosiewski z Frankfurtu nad Menem:
Drogi Panie Andrzeju,
czyżby nie wyczuwał Pan ironii, która jest wszechobecna nie tylko we wszystkich wypowiedziach ale wręcz i w całej osobowości Lecha Wałęsy, która to wyjaśnia tak wiele i ośmiela do zbliżenia się z TYM Człowiekiem, który ma w sobie coś, co każdy postronny a bystry człowiek na całym świecie określa mianem: CHARYZMA?
Dzisiaj, w środę 23 września ok. godz. 11,15 jakiś człowiek zbyt elegancko ubrany i wyglądający o wiele bardziej pociągająco, niż byle jaki świadek Jehowy, zadzwonił do moich drzwi, a mówiłem wczoraj w rozmowie z funkcjonariuszem der Kriminalpolizei in Frankfurt, że jestem chory, biorę lekarstwa i jestem w tej chwili pod opieką czterech, czy pięciu różnych specjalistów, bo pogarsza się mój stan zdrowia/ es verschlechtert sich mein Gesundheitszustand, aber bin immer bereit nicht nur mit der Kriminalpolizei aber auch mit der Gesundheitspolizei zu sprechen/ i jestem gotów nie tylko z Policą Kryminalną ale i z Policją Zdrowia każdego innego państwa ( niekoniecznie z Unii Europejskiej!) rozmawiać, byle tylko nie z tą bandą, która trzyma w swoich łapach Polskę!
Bo Naród Polski nie jest taki głupi, jak go szkalują i bardzo dobrze od zarania wie, że ten układ, o którym Kaczyński tak nieśmiało tylko bąknął, to żydowska MAFIA, która trzyma w swoich łapach całe państwo nazywane dla żartów, picu, czy PiS-u III, czy IV Rzeczpospolita Polska. MAFIA, która trzyma w swoich łapach nie tylko polskie państwo, ale przede wszystkim Bułgarię i Rumunię, które też nieopatrznie wchłonęła Unia Europejska, która przez to właśnie zacznie się rozpadać, że ją ta MAFIA rozsadzi od środka tak samo, jak zniszczyła już: Rzym Marka Aureliusza, osmańską Turcję, Bismarcka Prusy, Austrię i carską Rosję.
To, czy mógłbym Pana tylko zapytać, czy nie odczuł Pan dzisiaj, 23 września gdzieś tak właśnie ok. tej godz. 11,15 jakiegoś porządnego bodźca w miejscu, gdzie Panu wszyli tego chipa zamiast woreczka żółciowego? Czy ta nieodpowiedzialna, bo niezapowiedziana, poranna wizyta u chorego, to była na postrach, czy też miała to być tzw. konsultacja z doktorem?
Bo mnie w Niemczech, jak Pan już zapewne wie, spędza sen z oczu paranoiczna działalność społeczna doktorów takich, jak Dr. Kieyne, Dr. Kostecki, a wczoraj znowu Dr. Miłek, których diagnozy polityczne i społeczne są niczym kulki z nosa rzucane w płot.
To może przestanie Pan podskakiwać do Wałęsy, a zajmie się głupotami, które wyrzucony z jakiejś żydokatolickiej ordynacji na Ziemiach Polskich, emerytowany profesor Dmochowski wypisuje i może wtedy wywiąże się dyskusja, którą możecie sobie zapychać internetowe fora, ale od sowy WARA, bo ja chcę jeszcze trochę spokojne pożyć i popracować.
Z Panem Bogiem i ku chwale Ojczyzny Z Frankfurtu nad Menem mówił
Stefan Kosiewski
----- Original Message ----- From: "Zbigniew Dmochowski"
<zdmochowski@dmocho.one.pl> > > Szanowne Panie! > > Szanowni Panowie! > > Przesyłam
do wykorzystania mój e-mail skierowany do władz R.P. w sprawie > >
70-tej rocznicy 17 września 1939r. > > Brak woli politycznej w
kolejnych Parlamentach R.P. nie pozwolił dotąd w > > walce o prawdę
historyczną uchwalić 17 września jako nie tylko daty > > agresji w
1939r. wojsk sowieckich na Polskę , ale także wynikających z > > tej
agresji kolejnych etapów , a więc ludobójczych wysiedleń Polaków > >
kresowych na odległą Syberię , ludobójczego pobytu ich w gułagach, a >
> także ludobójstwa katyńskiego (razem dotyczyło to ponad 2 milionów >
> Polaków), których śmierć obciążała i nadal obciąża sumienia władz >
> sowieckich, których członkowie już odeszli z tego świata lub mają >
> niewiele dni lub miesięcy do tego odejścia. Ten fakt świadczy o >
> żałosnym tchórzostwie moralnym i politycznym naszych elit władzy.
Trzeba > > też przypomnieć, że nawet przeproszenie aktualnych władz
rosyjskich > > (spadkobierców władz sowieckich )za wymienione wyżej
formy ludobójstwa > > bez zadośćuczynienia ( w formie pieniężnej,
materialnej czy też > > usługowej) nie spełnia kryteriów pojednania
chrześcijańskiego. > > Z poważaniem > > Zbigniew Dmochowski
Stefan Kosiewski, Andrzej Marszałkowski, Kartuzy 2007 ----- Original Message -----
Uwaga do stwierdzenia Wałęsy, że w takim przypadku najlepszym byłoby
wypowiedzenie wojny Rosji...
Uważam, ze jest to stwierdzenie za
daleko idące, a może nawet ciche paranoidalne marzenie Lecha
Wałęsy...
Tak nie wolno nawet myśleć...
Rosję należy traktować
poważnie, jak na to zasługuje. Z Rosją można prowadzić samodzielną
partnerską politykę z pozycji zrozumienia interesów partnera oraz wzajemnego
roztropnego szacunku i zaufania, przynajmniej ograniczonego zaufania. Ważna
w tym względzie byłaby też siła militarna i polityczna Polski, ale własna
siła, a nie oparcie się na sile NATOwskiej czy amerykańskiej przy niszczeniu
własnej. Tymczasem własną pozycję i siłę militarna niszczymy - patrz
systematyczne uwagi ppłk E. Makowieckeigo i niszczymy naszą pozycję
międzynarodową na polu polityki i ekonomii.
Tu za przykład chociażby nasz
przemysł okrętowy będący za PRL na pozycji od 6 do 10 w skali światowej
(zależnie od branego pod uwagę wskaźnika), a obecnie na szarym końcu.
Powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że za PRL-u na wielu polach, chociażby
w przemyśle okrętowym, to nie tyle my byliśmy uzależnieni od ZSRR, ale ZSRR
od nas, od naszych dostaw, od POTĘGI NASZEJ nauki w określonych
strategicznych dziedzinach.. Taka wzajemna zależność była nie tylko w
przemyśle okrętowym, ale i w wielu innych dziedzinach.
Zaszłości
historyczne należy przekazać historykom, instytutom badawczym, organizacjom
pozarządowym.... My jako stratedzy i ideolodzy winniśmy naszemu Narodowi
wskazywać wizję, jego misję, cele szczegółowe i pośrednie, a następnie drogi
i środki dojścia do nich. Natomiast jako politycy winniśmy te wskazania
realizować.
Niech każdy robi to co do niego należy. Historię należy
poznawać, należy brać ją pod uwagę, ale celem polityki jest nie historia,
ale przyszłość naszego Narodu i jego relacji z innymi narodami. Nie wolno
pogłębiać istniejących przepaści, ale trzeba kłaść nad nimi pomosty
zapewniające nam bieżące dobrosąsiedzkie kontakty. Wspólnie z sąsiadami
winniśmy organizować front walki z globalizacją, z zanieczyszczaniem
środowiska, o zdrowie naszych rodzin, tak fizyczne jak i moralne, o
partnerski podział ról w ekonomii światowej, o zdrowe rozliczenia finansowe
niezależne od międzynarodowych korporacji bankowych.
Download this
episode (5 min) Polnischer Schulverein
OSWIATA in Frankfurt am Main e.V. Stefan Kosiewski, Vorsitzender Postfach
800626 - 65906 Frankfurt
W odpowiedzi na Pismo z 18 sierpnia 2009 roku
wysłane pocztą elektroniczną 19 sierpnia
----- Original Message -----
From: WYDZIAŁ KONTROLI KWP KATOWICE To: sowa-frankfurt@t-online.de
Sent: Wednesday, August 19, 2009 10:11 AM Subject: Dokument
51/SWKONTKWP/2009 - "SWKONTKWP_20090819_990288"
Dokument:
51/SWKONTKWP/2009 Nazwa : SWKONTKWP_20090819_990288
Do Komendy
Wojewódzkiej Policji w Katowicach w odpowiedzi na Pismo z 18 sierpnia 2009 roku
Frankfurt nad Menem, 19 sierpnia 2009 r.
Komenda Wojewódzka
Policji w Katowicach Wydział Kontroli Pan mł. insp. mgr Bogusław
Kąkol
Szanowny Panie Inspektorze,
w odpowiedzi na Pana Pismo nr
jw. wysłane pocztą elektroniczną dzisiaj, 19 sierpnia 2009 r.
wyjaśniam,
że w dniach 10, 13 i 17 sierpnia 2009 roku nie wysłano z adresu
sowa-frankfurt@t-online.de żadnej korespondencji zaadresowanej imiennie do
Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
Być może
adres elektroniczny Wydziału Kontroli został automatycznie włączony do
rozdzielnika przez program komputerowy i KWP otrzymała internetowy Magazyn
Europejski SOWA, który postanowieniem Sądu Okręgowego w Katowicach z 31 sierpnia
2000 roku wpisany został do rejestru dzienników i czasopism Sygn. akt. I. Ns.
Rej. Pr 159.
Wyjaśniam, że Magazyn Europejski wysyłany jest do ponad 15
tysięcy Odbiorców, Osób Prywatnych i Instytucji na zasadach promocyjnych, tzn.
bezpłatnie, tak samo jak bezpłatnie dostarczana była w PRL-u drukowana na
papierze, "Trybuna Ludu" a dziś inne gazety polskojęzyczne w Polsce.
Dziękuję serdecznie za wyrażone zainteresowanie jak również uwagi na
temat zadań Policji, o których nie trzeba chyba przypominać. Wspomnę więc tylko,
że wczoraj miała miejsce kolejna próba zastraszenia mojej osoby w związku ze
skargami składanymi przeze mnie na bandy osobników żydowskiego pochodzenia
usytuowane w strukturach MSWiA oraz Ministerstwa Sprawiedliwości RP.
W
archiwach Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach znajdzie Pan informację o
świętej pamięci Janie Olszewskim z Solidarności taksówkarzy w Katowicach, który
tak samo jak i ja musiał emigrować w 1982 roku ze względów politycznych z
Ojczyzny. Jan mieszkał ze mną w jednym domu, na innym piętrze. Jan rzekomo
popełnił przed laty samobójstwo we Frankfurcie skacząc z balkonu; moja wiedza na
ten temat jest odmienna. Pragnę w ten sposób także zapowiedzieć, że jestem w
pełni władz umysłowych, co potwierdza m. in. moja aktywnośc edytorska, publiczna
oraz dziennikarska i nie nosiłem się nigdy z zamiarem samobójczym. Jako
praktykujący katolik wiem, że jest to grzech śmiertelny, którego nigdy bym się
nie dopuścił! Grzechem i przestępstwem, które winno być ścigane przez Policję w
Polsce są próby zastraszania obywateli składających skargi na działanie w
strukturach Policji w Polsce band osobników żydowskiego pochodzenia, które
terroryzują Polaków.
Powyższe wyjaśnienie uczyniłem i upowszechniam m.in.
dlatego, żeby nie mnożyć niepotrzebnie ofiar a jednocześnie pragnąc dać dowód,
iż jeszcze mogę się przydać dla Polski.
Z abonamentu natomiast wysłanego
nie z adresu sowa-frankfur@t-online.de , lecz z grup yahoo i google można zawsze
zrezygnować klikając raz w odpowiednim miejscu, ale wtedy zrezygnuje się raz i
na zawsze z otrzymywania informacji z wiarygodnych, polskich i europejskich
mediów alternatywnych.
Frankfurt, 14 sierpnia 2009 gen. insp. Andrzej Matejuk KOMENDANT
GŁÓWNY POLICJI za pośrednictwem:
Komendant Wojewódzki Policji w
Katowicach Naczelnik Wydziału Kontroli Komendy Wojewódzkiej Policji w
Katowicach mł. ins. Bogusław Kąkol
Dotyczy przesyłki
internetowej:
----- Original Message ----- From: WYDZIAŁ KONTROLI KWP
KATOWICE To: sowa-frankfurt@t-online.de Sent: Thursday, August 13, 2009
12:59 PM Subject: Dokument 48/SWKONTKWP/2009 -
"SWKONTKWP_20090813_984778"
Dokument: 48/SWKONTKWP/2009 Nazwa :
SWKONTKWP_20090813_984778
Szanowny Panie,
w nawiązaniu do rozmowy
telefonicznej przeprowadzonej wczoraj, 13 sierpnia 2009 r. około godz. 15.20 z
funkcjonariuszem Wydziału Kontroli KWP w Katowicach, p. Zbigniewem S. pragnę
wyjaśnić, że nie wysyłałem do KWP w Katowicach żadnej z przesyłek, o których
mowa w Pana piśmie i nie nazywam się Grzegorz Sowa.
Uprzejmie proszę o
zbadanie i wyjaśnienie przyczyny zaistniałej dezinformacji, gdyż może ona być
kolejnym dowodem na istnienie w strukturach MSWiA oraz Ministerstwa
Sprawiedliwości zorganizowanych grup przestępczych złożonych z osobników
żydowskiego pochodzenia, o których to pisałem ostatnio w pismach z 5 i 23
czerwca 2009 r. do Pana podinsp. Macieja Stańczyka, Dyrektora Biura Kontroli
Komendy Głównej Policji podając rzecz do wiadomości Ministra Sprawiedliwości
Pana Andrzeja Czumy.
W odpowiedzi otrzymałem bowiem pismo z datą
3.07.2009 roku, a więc napisane i wysłane najwidoczniej w tym samym dniu, w
którym dotarł do Polski mój list wysłany z Niemiec 23 czerwca 2009 roku,
zawiadamiające mnie, że sprawę uznano za wyjaśnioną i zakończoną.
Młodszy
Inspektor Jarosław C. , Zastępca Dyrektora Biura Kontroli Komendy Głównej
Policji w Polsce poradził mi, że jeśli jestem przekonany o popełnieniu
przestępstw przez funkcjonariuszy Policji, to mogę wnieść zawiadomienie do
właściwej prokuratury.
Tymczasem ja takie właśnie Zażalenie na
Postanowienie Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim o odmowie wszczęcia
śledztwa. Sygn akt 1.Ds. 872/08 złożyłem do Sądu Rejonowego w Tomaszowie za
pośrednictwem Prokuratury Rejonowej z datą 19.02.2009 roku i do dnia
dzisiejszego nie otrzymałem w tej sprawie żadnej odpowiedzi. Kontrolujący
moje zażalenie Zastępca Dyrektora Biura Kontroli Komendy Głównej Policji w
Polsce powinien chyba wiedzieć także o tym, iż również Komenda Wojewódzka
Policji w Łodzi pismem T-II-MM-0510/534/3/08 z 16.12.2008 r. przekazała do
Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim "informacje o możliwości
popełnienia przestępstwa przez policjantów z KPP w Tomaszowie Mazowieckim, m.in.
z art. 231 § 1 k.k. w celu podjęcia merytorycznej decyzji w tym zakresie", gdyż
mowa była o tym w piśmie, na które rzekomo odpowiedział mł. insp. C. swoim
pismem z 3.07.2009 r. (w załączeniu).
Wobec dostrzeżonych uchybień
śmiało można powiedzieć, że Młodszy Inspektor Jarosław C. odpowiedział na moje
pismo nie biorąc w ogóle pod uwagę treści mojego pisma.
Niniejszym
składam skargę na utrudniania śledztwa i niedopełnienia obowiązków służbowych
przez Młodszego Inspektora Jarosława C. i wnoszę o wyciągnięcie przez Komendanta
Głównego Policji konsekwencji służbowych oraz o nadanie mojej sprawie właściwego
biegu.
Natomiast w piśmie z 11.05.2009 pani podinsp. Joanna G. napisała,
że podnoszone przeze mnie kwestie "były przedmiotem oceny przez KPP w Tomaszowie
Mazowieckim i KWP w Łodzi oraz Prokuraturę Rejonową w Tomaszowie Mazowieckim i
Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim". Przypominam, że w sprawie złożonego do
Sądu Zażalenia z dn.18.08.2008 r. nie otrzymałem ani z Sądu, ani z Prokuratury w
Tomaszowie żadnej odpowiedzi.
Mataczenie jest przestępstwem, którego
dopuściła się już w piśmie z 11.5.2009 r. pani podinsp. Joanna G. z Biura
Kontroli Wydziału Skarg i Wniosków Komendy Głównej Policji, co stanowiło m.in.
przedmiot mojej skargi.
Niniejszym składam skargę na utrudnianie
śledztwa i niedopełnienie obowiązków służbowych przez podinsp. Joannę G. i
wnoszę o wyciągnięcie przez Komendanta Głównego Policji konsekwencji służbowych
oraz o nadanie mojej sprawie właściwego biegu.
Rzekome zbadanie
przedmiotu mojej skargi przez KPP w Tomaszowie Mazowieckim i KWP w Łodzi, to
były tylko nieudolne próby obrony własnych kolegów przez innych fukcjonariuszy
Policji, którzy poprzez utrudnianie śledztwa i niedopełnienie obowiązków
służbowych zasłużyli na to samo, co wym. powyżej osoby.
Zgodnie z
wczorajszą zapowiedzią zawartą w rozmowie telefonicznej, w której wyznałem, że
zachodzę będąc w Katowich do katedry, by modlić się przed tablicą wmurowaną tam
dla upamiętnienia Polskich Policjantów pomordowanych przez żydokomunistycznych
złoczyńców w Katyniu, przypominam krótko o podstawowych faktach, które miały
miejsce.
Przebywając 5 lipca 2008 r. w prywatnym mieszkaniu w Tomaszowie
Mazowieckim zostałem napadnięty przez mieszkającego po sąsiedzku osobnika
żydowskiego pochodzenia o nazwisku Dariusz B.. Wyjaśniam, że jestem magistrem
filologii polskiej i uczyłem się etymologii nazwisk żydowskich na studiach.
Wezwałem przez telefon policję prosząc o pomoc. W odpowiedzi przybyło
dwóch policjantów razem z napastnikiem, co wywołało moje a także świadków
zaniepokojenie. Wylegitymowałem obu policjantów i zrozumiałem, że mam do
czynienia z dwoma funkcjonariuszami żydowskiego pochodzenia, gdyż nazwiska ich
były również żydowskie: N. i W.. Wyjaśniam, że moim nauczycielem na studiach był
profesor Polański, najlepszy specjałista w tym zakresie w Polsce, autor
słowników i encyklopedii. Nazwisko N. nosił również dyrektor Rozgłośni Polskiej
Radia Wolna Europa, z którym jako dziennikarz przez długie lata współpracowałem.
Odstąpienia od czynności służbowych jest przestępstwem, a tego dopuścili
się funkcjonariusze: N. i W., którzy narazili mnie swoim działaniem na utratę
zdrowia a nawet życia. Konieczna była interwencja lekarska. Policjanci odmówili
wezwania karetki. Musiałem udać się do szpitala w towarzystwie bliskich osób.
Następnie nadal byłem poddawany terrorystycznym, nękającym mnie działaniom
funkcjonariuszy, którzy domagali się ode mnie jeszcze tego samego dnia po godz.
22, żebym podpisał protokół z rewizji, chociaż wiedzieli, że nie mieli takiego
prawa, gdyż przebywałem w cudzym mieszkaniu, gościnnie jako chora osoba. W
kolejnych dniach byłem nękany ciągle przez funkcjonariuszy KPP w Tomaszowie
Mazowieckim pod różnymi, fałszywymi powodami. Raz chodziło o rzekome
niedopełnienia obowiązku meldunkowego, drugim razem o rzekomą kradzież piłki do
grania w piłkę nożmą, której nie zabrałem w celu przywłaszczenia, gdyż mam 56
lat i żyjąc od 27 lat w Niemczech nie miałem i nie mam potrzeby przywłaszczania
sobie starych piłek, w które nie grywam chociażby dlatego, że mam uznany w
Niemczech wysoki stopień inwalidztwa, legitymację inwalidzką.
Tymczasem
policjant o żydowskim nazwisku M. wniósł przeciwko mnie do Sądu Rejonowego w
Tomaszowie Mazowieckim wniosek o ukaranie w postępowaniu zwyczajnym o kradzież
piłki, którą to piłkę wkopał syn wspomnianego B. na balkon, do mieszkania w
którym przebywałem a którą to piłkę własnoręcznie zaniosłem potem do KPP w
Tomaszowie Mazowieckim jako dowód w sprawie nękania mnie oraz innych
współmieszkańców i oddałem ją w ręce tegoż policjanta M. za pokwitowaniem,
którym dysponuję.
Złośliwość i perfidia oskarżenia polegała na tym, że
policjant M. we wniosku o ukaranie fałszywie podał adres mojego zamieszkania
jako Tomaszów Mazowiecki, ul. Graniczna 57/59, chociaż legitymując mnie
stwierdził, że nie posiadam w ogóle dowodu osobistego, gdyż jako osoba
zamieszkała od 27 lat na stałe za granicą legitymuję się paszportem azylanta
politycznego w Niemczech. Policjant M. otrzymał także do rąk własnych moją
służbową legitymację dziennikarską i oglądał ją na komisariacie z dwóch stron.
Obecna była przy tym policjantka o tym samym nazwisku N. co i policjant
uczestniczący w zaniechanej interwencji w dn. 5 lipca 2008 r. Zapytałem ją czy
należy do rodziny tego policjanta, gdyż zaniepokoiła mnie zbieżność nazwisk, na
co ona odpowiedziała, że w Tomaszowie jest dużo ludzi o takim nazwisku.
Na podstawie tego fałszywego oskarżenia z 18.7.2008 zostałem
błyskawicznie skazany zaocznie przez Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim
wyrokiem nakazowym z 01. sierpnia 2008 roku Sygn. akt VI W 701/08, którego mi
nigdy mi faktycznie nie doręczono, gdyż nie mieszkam w Tomaszowie, lecz we
Frankfurcie nad Menem.
Sąd Rejonowy w Tomaszowie Mazowieckim nie miał
podstaw do poczynienia ustaleń faktycznych pozwalających na uznanie mnie winnym
zarzucanego przez policjanta M. czynu. Ocena materiału dowodowego nie została
dokonana zgodnie z uwzględnieniem reguł sformułowanych w art. 4,5 i 7 kk,
stosowanych odpowiednio w postępowaniach w sprawach o wykroczenie na podstawie
art. 8 k.p.s.w., była niezgodna z zasadami prawidłowego rozumowania, wskazaniami
wiedzy i doświadczenia życiowego oraz zawierała wskazane błędy faktyczne i
logiczne.
Wyrok ten jest haniebnym dowodem nie liczenia się w Polsce z
prawem i musi być skasowany jako dowód działania rasistowskiego terroru
żydowskiej grupy przestępczej działającej w strukturach MSWiA oraz Ministerstwa
Sprawiedlłiwości.
Z wnioskiem o kasację wyroku może wystąpić Minister
Sprawiedliwości, zwracałem się o to do Pana Ministra Andrzeja Czumy, otrzymałem
w tej sprawie pismo z 3.12.2008 r PRV 861-1705/08 podpisane: Zastępca Dyrektora
Biura Postępowania Sądowego Danuta B., które to pismo mnie nie zadowoliło.
Za pośrednictwm Komendanta Głównego Policji zabiegam niniejszym o
kasację ww. wyroku z powodu uchybień wymienionych w art. 104 k.p.s.w a także
innego rażącego naruszenia prawa, jakim jest niewątpliwie fałszywa solidarność
złoczyńców żydowskiego pochodzenia wymierzona w polskiego emigranta
politycznego, który miał odwagę pisać wcześniej skargi do Ministra
Sprawiedliwości m.in. na Prokuraturę Rejonową w Tomaszowie Mazowickim w związku
z dewastacjami dokonanymi na cmentarzu żydowskim w tym mieście.
Sprawiedliwym należy się spokój, a żyjącym sprawiedliwość. O to
niniejszym zabiegam
Z szacunkiem
Stefan Kosiewski Postfach
800626 – 65906 Frankfurt am Main http://sowa.mypodcast.comhttp://pkn.blox.plhttp://tomas.blox.pl Do wiadomości: Kancelaria Prezydenta RP, MS, KGP, MSZ
----- Original Message ----- From: SOWA To: WYDZIAŁ KONTROLI KWP
KATOWICE Cc: skargi.kgp@policja.gov.pl ; listy@Prezydent.pl Sent:
Friday, August 14, 2009 3:03 PM Subject: Pan gen. insp. Andrzej Matejuk
KOMENDANT GŁÓWNY POLICJI za pośrednictwem: Komendant Wojewódzki Policji w
Katowicach Re: Dokument 48/SWKONTKWP/2009 -
"SWKONTKWP_20090813_984778" http://sowa.beeplog.de/17379_491731.htm Posted by
sowa at 5:22 AM | MAKE A COMMENT
Subject: chcesz fotografie, artykul, lub jego czesc, zamieszczone w
sowie, bierz i nie pytaj nawet o to, czy mozesz brac, ale nie badz niewdzieczny,
wspomnij dlon: sowa, Stefan Kosiewski
przystępna explikacja: fotografie z magazynu sowa wolno:
kopiowac i rozpowszechniac w całości, bez żadnych zmian, z podaniem zródła; artykuly, teksty z magazynu sowa
wolno: kopiować i rozpowszechniać w całości, lub we fragmentach, t
podaniem źródła
Pan Niedzwiecki przedrukował w
sprzedawanym w Polsce czasopiśmie fragmenty tekstów opublikowanych wcześniej w
magazynie sowa, kłamliwie podał przy tym, że pochodzą one rzekomo z jakiegoś
anonimowego "forum internetowego".
Vide: kradzież zuchwała
artykułów z magazynu sowa dokonana przez żyda Szewczyka podającego się za
polskiego patriotę.
nasze serca, myśli i czyny w
rozkradanej Polsce rozdajemy jak gruszki; Herr
von Ribbeck auf Ribbeck im Havelland
Hermes auf dem Brüningbrunnen 1904 vom
Architekten Karl Wach entworfen; die Bildhauer Johann Belz und Ph. Hermann
Leonhard. sowa @ 65929 Frankfurt - 16 minutes ago - via
web
So
klagten die Kinder. Das war nicht recht -
Ach, sie kannten den alten Ribbeck
schlecht;
Szanowny Panie,
Theodor Fontane jest autorem wiersza "Herr von Ribbeck auf Ribbeck im Havelland", który od wielu pokoleń
wzrusza i naucza Niemców. Herr von Ribbeck na Ribbeck miał ogród i gruszę oraz
bardzo miły zwyczaj wychodzenia przed dom z kieszeniami wypełnionymi owocami,
którymi częstował przechodzące dzieci. Umierając poprosił, aby włożono mu do
grobu owoc gruszki. Nowy pan na Ribbeck dbał o dom i ogród, by były dobrze
strzeżone, nie wychodził jak jego ojciec do cudzych dzieci, żeby pytać: "Chcesz
gruszkę"? Dzieci wspominały więc z żalem starego pana, ale nie znały go dobrze,
bo nie wiedziały, że on znając dobrze swojego syna przezornie poprosił o gruszkę
do grobu. Wyrosło z niej drzewo a w jego listowiu wiatr szepcze: "Dziewczę,
chodź ku mnie, dam ci gruszkę". Tak darzy błogosławieństwem dłoń von Ribbeck na
Ribbeck im Havelland.
Jest Pan wydawcą czasopisma, prowadzi działalność, która
angażuje Pana siły i środki finansowe. Kieruje się Pan w tym działaniu mądrością
i rachunkiem ekonomicznym, sprzedaje zapewne swoje czasopismo, a nie rozdaje go
Pan za darmo. Tak samo Gazeta Powiatowa w Zgorzelcu kosztuje w sprzedaży jak i
czasopimo "infonurt" wydawane przez Bohdana Szewczyka w Ameryce. Nie może być
wszak inaczej, dopóki na Ziemi nie ma jeszcze Raju. Proszę zważyć, iż pierwsi
Chrześcijanie nie dzielili się z obcymi jak Herr von Ribbeck rozdawał obcym
gruszki. Pierwsi Chrześcijanie sprzedawali swoje domy i oddawali pieniądze swoim
nauczycielom na potrzeby wspólnoty religijnej. Dzielili się swoim majątkiem ze
swoimi. Cywilizacja helleńska broniła nawówczas Europy, a w niej: prawdy, dobra
i piękna między innymi figurkami Priapa.
Chłopcze, chcesz
gruszkę? Chodź, daję ci. Jeżeli chcesz
fotografię, artykuł, lub jego część, zamieszczone w sowie, bierz i nie pytaj
nawet o to, czy możesz brać. Wiatr nieodmiennie szepcze w
gałęziach: bierz, ale nie bądź niewdzięczny, wspomnij
dłoń; Herr von Ribbeck auf Ribbeck im Havelland.
Teodor Fontane żył w XIX wieku, kiedy nie było jeszcze
wyszukiwarek internetowych, ale dziś, kiedy już są, zapewne także by się dziwił,
po cóż Szewczyk trudzi się tym i owym, a między innymi wklepywaniem do internetu
tekstów, które już w tym internecie są?
Prawo broni słabych przed nadgorliwością dobrotliwych
złoczyńców w internecie. Zaś ulotkom drukowanym na papierze, odbijanym na ksero,
rozrzucanym i rozdawanym jak leci, na prawo i lewo, w rozkradanej od Magdalenki
Polsce nie stawia się przeszkód; nasze serca, myśli i czyny rozdajemy jak
gruszki.
Sent: Sunday, April 26, 2009 11:03 PM Witam. Czy mogę drukować Pana strony i rozpowszechniać wśród
członków mego Stowarzyszenia /już zarejstrowane/ oraz przekazywać je dalej
innym.Wolę się zapytać aby nie powtórzyła się sytuacja analogiczna
do Grzegorza Niedżwieckiego/znam go osobiście b.dobrze bo wcześniej razem
działaliśmy w Ruchu Praw Obywatelskich i Walki z Korupcją/.
Jeśli bierzesz udział w
konkursie „Dresuczki”, szukaj informacji o zwycięzcach w trakcie
emisjiprogramu„Szymon Majewski Show”
(poniedziałek, godz. 21.30, na
antenie tvn).
Liczę na Twoją dalszą
czujność!
Serdecznie
pozdrawiam,
Szymon Majewski
szymon.tvn.pl
--
TVN S.A., 02-952 Warszawa, ul.Wiertnicza 166, Sąd Rejonowy dla m.st.
Warszawy, XIII Wydział Gospodarczy KRS 0000213007, kapitał zakładowy:
69.903.082,80 PLN w całości wpłacony, NIP PL 9510057883, REGON 011131245
Wałęsa nie wiedzieć za co odwdzięczył się królowi Arabii
Saudyjskiej darowizną, którą musi chyba teraz opodatkować w Polsce po to, żeby
mu się odechciało na przyszłość zachcianek niegodnych Wielkiego Przywódcy
Robotników, którego cały świat kojarzy z uciskanymi w Arabii pracownikami z
trzech kontynentów: Europy, Afryki i Azji, a nie z królami udającymi się tylko
piechotą tam, gdzie w 1980 roku prosty elektryk w Gdańsku mógł sobie chodzić pod
płot za potrzebą.
Wałęsa zapomniał, że prąd elektryczny kopie, a tabliczki z
Czaszką i Piszczelami nie po to masoneria całego świata rozwiesza po murach i
słupach, żeby Janosik zabierał biednym, a Robin Hood rozdawał bogatym.
Wałęsa przed Wigilią 2008 roku przyznał 100 tysięcy euro
nagrody dla najbogatszego króla na świecie; przyznał, bo chciał i miał z czego i
nic nikomu do tego, prywatna Lecha Wałęsy sprawa. Zachcianka, dziwactwo
milionera, kaprys człowieka, który nie umie, lub ma nie umieć się zachować. Sto
tysięcy euro, które poszło piechotą tam, gdzie złoto, kadzidło i mira niegdyś
piechotą do bezrobotnych biedaków szło, którzy nie załapali się, jak to
mawia Wałęsa, na prywatyzację i reformy Heroda.
Naród Polski poddawany jest herodialnej zaiste reformie od
września 1939 roku; w zeszłym roku Episkopat Polski w ramach reformowania
Polskiego Kościoła zniósł obowiązek przestrzegania postu w ten jeden, grudniowy,
jedyny dzień w roku, w którym żaden Polak nigdy w życiu - ani w tym, ani w
przyszłym tysiącleciu - nie odważy się dotknąć mięsa. Dla jakich więc potrzeb,
dla czyich podniebień i żołądków, jakichże to przechrztów Pasterze Nasi dokonali
tej destruktywnej, godzącej w polską tożsamość narodową, nieopatrznej reformy
Wieczerzy Wigilijnej? Bo przecież nie na swoją własną zgubę...
Bóg dobrze wie, że Biskupi nie dokonali nieoczekiwanej zmiany
li tylko dla przyjemności swoich brzuchów. Nie po to też Wałęsa obdarował hojnie
arabskiego króla, żeby się żydom przypodobać, czy też aby go w państwach Unii
Europejskiej nie brano jak w Polsce za żyda.
W Wigilię Polacy nie jedzą potrwa mięsnych. W zeszłym roku 23
grudnia w Opolu zeszło się na Wieczerzę Wigilijną u jednego tylko księdza 1400
bezdomnych Polaków. Następnego dnia w Gdańsku wieczerzał z bezdomnymi premier
Donald Tusk. W tysiącach kościołów, jak Ojczyzna długa i szeroka, królował w
sercach Polaków w tym dniu Pan Jezus Chrystus. Chleb żywy i woda żywa,
błogosławieństwo błogosławionych, nie dla wszystkich jednak ratunek i ostoja.
Tak samo bowiem jak w ubiegłym roku tak i w tych dniach, poprzedzających
żydowskie święta Chanuki i chrześcijańskie Boże Narodzenie, w miastach
zachodniej Polski tłok na międzynarodowych dworcach autobusowych, wypełnione do
ostatniego miejsca autobusy wywożą masowo do Holandii na okres tych właśnie
świąt polskich gastarbeiterów sezonowych, gosposie, pomoce domowe, kobiety do
gotowania, kobiety do podawania i sprzątania, polskie kobiety do usługiwania
przez parę dni obcym. Kobiety biedne, zdesperowane, decydujące się na to, by być
przez kilka dni służącą, zamiast matką i żoną, babką dla wnuczków, zamiast łamać
się opłatkiem z bliskimi we własnym, swoim kraju.
Kaprysy możnych nie rodzą się bez przyczyny, jak desperackie
czyny nie biorą się z fantazji: prosto jest komuś coś dać i łatwo na cudzej
biedzie zarobić. Do wirtuozowskich zaś pociągnięć potrzeba ręki Mistrza;
kaprysem w muzyce nazywany jest rodzaj lirycznej miniatury instrumentalnej.
Słowem capriccio dałoby się więc nazwać np. nowe postanowienie Episkopatu w
sprawie karpia na Wigilię, zamiast kiełbasy po żydowsku. A mistrzowskim
przeglądem samych tylko zwolnień lekarskich wydanych na Sląsku na okres
świąteczny można przecież na przyszły rok cudownie zmniejszyć ruch autobusów na
drogach międzynarodowych oraz poprawić statystykę chorobową w kraju.
Narażają się nie tylko lekarzom ci, którzy wszystkim życzą
zdrowia, szczęścia i pomyślności w życiu. Błogosławieni są ci, którym nie
starcza tego wszystkiego. Błogosławieni jesteście Wy, albowiem nakarmieni
będziecie i wysłuchani. Wasze jest Królestwo, zamieniam się cały w
słuch.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP instrumentalnie wykorzystuje środowiskapolonijne w Niemczech do realizacji swojej polityki, a jest to rzecz niewątpliwie skandaliczna i niedopuszczalna. Bo można przecież w celach wielkich i w interesie narodowym Polski współpracować z Polonią w sposób godny, z uznaniem partnerskiego charakteru tej współpracy i z szacunkiem dla zasady pomocniczości (Subsidiaritätprinzip), jak nakazuje katolicka nauka społeczna.
Tymczasem w wypowiedzi zastępczyni rzecznika MSZ Justyny Lewańskiej, przytoczonej przez zbliżoną do kręgów rządowych gazetę "Nasz Dziennik", bezczelne szczerzy gębę żydo-komunistyczny terror haniebnej przeszłości MSZ-u:
"będziemy nadal wywierać naciski w tej sprawie, wykorzystując również środowiska polonijne w Niemczech". Środa, 29 marca 2006, Nr 75 (2485)
nie ma takich środowisk polonijnych w Niemczech, które dadzą się wykorzystywać Pana pracownikom. Są pojedynczy ludzie, jednostki gotowe zawsze do wypełniania w każdych okolicznościach agenturalnych poleceń. Nie można jednak tych żałosnych osobników określać mianem środowisk polonijnych. Czy mógłby ktoś sobie wyobrazić podobną niefrasobliowść w ustach rzcznika dajmy na to izraelskiego ministerstwa? Diaspora żydowska uporałaby się niewątpliwie z niewłaściwymi supozycjami we właściwy sposób.
Jest rzeczą zrozumiałą, że były agent służb komunistycznych w Brukseli Andrzej Byrt może chcieć odejść ze stanowiska Ambasadora RP w Berlinie w aurze obrońcy dobrego imienia Polski, a nie jako człowiek, który wykorzystał kilka lat temu kilka osób w Niemczech do zawiązania sprzysiężenia określanego jako tzw. konwent organizacji polonijnych w Niemczech, który jest tylko zwykłą bandą złoczyńców.
Polskie organizacje w Niemczech nie przykładały ręki do zakładania szajki, przed którą skutecznie przestrzegliśmy Pana Prezydenta Kaczyńskiego 8.03.2006. ( wspomnienie poniżej ), Polacy zachęcają serdecznie Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP do gruntownych przewartościowań i dokonania niezbędnych zmian.
Z szacunkiem
Stefan Kosiewski, Prezes Polskiego Ośrodka Kultury
Informuje się niniejszym, że tzw. konwent organizacji polskich nie jest prawnie zarejestrowaną organizacją, ( nie jest podmiotem prawa: nie ma statutu, konta w banku, nie ma żadnej ustalonej liczby członków, nie ma żadnego ciała kontrolnego, żadnych mechanizmów demokratycznych, nie ma żadnego nadzoru nad powierzonymi tej bandzie finansami ani polski Urząd Skarbowy, ani niemiecki Finanzamt); ta szajka nie ma prawa do występowania w imieniu Polaków żyjących w Niemczech.
Tzw. konwent organizacji polskich w Niemczechjest zwykłą bandą złoczyńców, którą były agent komunistycznych służb specjalnych Andrzej Byrt (aktualnie na posadzie ambasadora RP w RFN, odpowiedzialny za podpisanie kryminalnej umowy o budowę tzw. wirtualnej ambasady, Rzeczpospolita informowała) powołał sobie - z kilku osobników żydowskiego pochodzenia i osób świadomie współpracujących z byłym agentem komunistycznych służb specjalnych - w celu kasowania pomocy finansowej, którą rządy RFN i RP zobowiązały się w traktacie z 17.6.1991 roku udzielać zorganizowanym grupom mniejszości polskiej w Niemczech. http://zgoda.blox.pl
Marian Buczek, żydokomunista, zginął z bronią w ręku walcząc przeciwko hitlerowskiemu agresorowi; teatralna agresja żydofeministki Szczuki przeciwko Madzi Buczek nie jest kłótnią w rodzinie. Nie chodzi też o to, żeby zachęcać do ustalania związków genetycznych między osobnikami kreującymi dziś świat medialny dla Polaków.
Z konfliktów z innymi mediami żyje Dyrektor żydokatolickiego Radia Maryja - realizującego i adresującego swój program dla tzw. neokatechumenatu, albo też po polskumówiąc: działającego dla przechrztów i przy pomocy przechrztów, czyli ludzi, którzy skorzystali na tym (po ludzku mówiąc), że przeszli na katolicyzm z jakiejś innej, gorszej wiary.
Ojciec Tadeusz uczy dzieci nie swoje, a nie jest przy tym związany żadną pogańską przysięgą Hipokratesa, dlatego też bez nieopotrzebnych zahamowań wylewa kawę na ławę, wali po prostacku z mostu: Madzia musi wkrótce umrzeć, bo na tym polega istota jej kalectwa, lekarze powiedzieli jej o tym, że długo nie pociągnie. Ona zna tę smutną prawdę i to jest nieludzkie, że w programie telewizyjnym żyda Powiatowego instrumentalnie wykorzystano tragedię dziecka. Naruszono sferę intymności chronioną unijnym prawem, podeptano buciorami delikatną polską duszę.
W gazecie żyda Michnika odezwała się na to Kinga Dunin, której nikt by nie posądził o to, że jest żydówką i należy do ogólnopolskiego kółka biczowników podejmujących co jakiś czas jakiś temat niewygodny na pierwszy rzut oka dla Ojca Wysokiego Ryzyka, w istocie jednak służący do odgrywania misterium Głosu Prawa i Sprawiedliości w katolickim domu w Polsce.
Piosenka o kółku graniastym, czworokanciastym, zawiera dla Polaków historyczny przekaz. Jest dokumentem walki o dusze polskich dzieci i o wartości w Polsce. Zawiera prawdę przekazywaną Polakom od pokoleń, przypomina o walce katolickich wychowawców dzieci i młodzieży przeciwko różnym masońskim, liberalnym i libertyńskim kółkom graniastym, budowanym na planie graniastusłupa przez osobników pozbawionych wstydu i skrupułów, bo wyzutych z poczucia przyzwoitości.
Piosenka ucząca polskie dzieci upadania i podnoszenia się z upadku ostrzega przed ludźmi pozbawionymi godności osobistej, honoru, upadłymi moralnie: